Dlaczego aż tyle się martwię? Kilka słów o zaburzeniu lękowym uogólnionym

Lęk w naszym życiu

Lęk jest naturalną emocją, która pojawia się w wielu sytuacjach i to, że towarzyszy nam w różnym nasileniu w różnych okresach życia jest zupełnie naturalne. To normalne, że gdy zmieniamy miejsce zamieszkania, staramy się o nową pracę lub dzieją się inne ważne zmiany – pojawia się stres towarzyszący nowym sytuacjom i okolicznościom życiowym. Możemy wtedy mieć pewne trudności z zasypianiem, czuć się przeciążeni, może nam czasem być ciężko skupić się na innych sprawach. Potrzebujemy pewnego czasu na adaptację i przystosowanie się do nowej sytuacji, by poziom stresu wrócił do typowych dla nas wahań nasilenia.

Niektórym osobom jednak lęk może towarzyszyć nie tylko w znaczących zmianach życiowych, ale także po prostu w codzienności. Niektórzy martwią się o codzienne sprawy, o to, czy ktoś bliski dojechał bezpiecznie do domu, czy spotkanie w pracy pójdzie dobrze, czy też co będzie, jeśli ktoś z bliskich osób zachoruje.


Czy to już problem?

Nie ma jasnej granicy i określenia, do którego momentu lęk w naszym życiu jest normalny, a od którego momentu oznacza, że już to jest zaburzenie. Łatwiej rozumieć lęk w postaci pewnego kontinuum na którym przesuwamy się w ciągu swojego życia. Oznacza to, że samo martwienie się i doświadczanie pewnej ilości lęku nie świadczy o zaburzeniu lękowym, często może świadczyć o naturalnych procesach adaptacji. Dopiero, gdy doświadczanie lęku zaczyna sprawiać nam trudność i wpływać znacząco na różne sfery życia, a zamartwianie zaczynamy odbierać jako coś, co jest poza naszą kontrolą – wtedy warto zastanowić się, czy być może nie przesunęliśmy się na kontinuum w tę niepokojącą stronę.




„Zwariuję od tego martwienia się!”

Lęk uogólniony to problem, który może dotykać wielu osób. W jego przebiegu charakterystyczne jest odczuwanie stałego, przewlekłego lęku przez okres co najmniej sześciu miesięcy. Najczęściej lęk dotyczy co najmniej dwóch sfer życia, na przykład pracy, spraw finansowych, relacji z innymi, zdrowia, ale często osoby cierpiące z powodu tego zaburzenia deklarują, że „Martwią się o wszystko” i, że „Martwią się cały czas”. Gdy tak dużo się martwimy to w konsekwencji poświęcamy na to czas, mamy trudność, by zająć się innymi rzeczami, a nasze życie zaczyna kręcić się wokół hipotetycznych czarnych scenariuszy, które mogą się wydarzyć (i, które w rzeczywistości w dużej części się nie wydarzają). Energia i czas przeznaczane na zamartwianie mogą powodować różne inne dolegliwości, takie jak drażliwość, uczucie napięcia, trudności z koncentracją czy ze snem.


Niepewność w naszym życiu

Według jednej z aktualnych koncepcji zaburzenia lękowego uogólnionego, tym, co ma kluczowe znaczenie w jego powstawaniu jest niepewność. A raczej to, w jakim stopniu tę niepewność w naszym życiu tolerujemy. Niepewność jest kolejnym normalnym zjawiskiem w codzienności każdego człowieka– przecież nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego co stanie się jutro, za godzinę czy nawet za 5 minut. Możemy przypuszczać z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem.

Ludzie różnią się od siebie pod względem tego jak dużą dozę niepewności są w stanie zaprosić do swojego życia. Niektóre osoby nawet najmniejszą oznakę niepewności mogą interpretować jako zagrożenie. Będzie to skutkowało próbami „zapełnienia” tej niepewności możliwymi scenariuszami. Po co? Często po to, żeby przynajmniej w swojej głowie „zbliżyć się do pewności”, że któraś z wersji będzie prawdziwa. Często też powodem jest chęć przygotowania się na te czarne scenariusze z lekkim wyprzedzeniem. Jaki jest tego efekt? Angażujemy swoje emocje i myśli w pisanie scenariuszy i sposobów poradzenia sobie i czujemy się pewniej (odczuwamy mniejszą niepewność). Pozostałe efekty? Przeznaczamy dużo czasu na zamartwianie, angażujemy emocje i czas, planujemy scenariusze, które w praktyce w znaczącej większości się nie spełniają.


To co zrobić z tym zamartwianiem?

Pamiętajmy, bo to bardzo ważne, że czasem każdy z nas się martwi. To zupełnie naturalne. Jeśli jednak doświadczam zamartwiania jako swojego głównego problemu, a martwienie się i niepokój towarzyszą mi od kilku dobrych miesięcy – warto zastanowić się nad sięgnięciem po pomoc. Terapia poznawczo-behawioralna proponuje różne techniki terapeutyczne w zależności od zrozumienia problemu pacjenta. Możemy spodziewać się, że terapeuta zachęci do rozmowy i zastanowienia się nad tym jakie są dla mnie korzyści z zamartwiania. Często, mimo, że nie zdajemy sobie z tego bezpośrednio sprawy (bo przecież zamartwianie samo w sobie odczuwamy jako nadmierne i nieprzyjemne), płyną z niego dla nas pewne korzyści – np. uważamy, że to oznacza, że jesteśmy kochający lub troskliwi. Albo, że pomaga to przygotować się na każdą ewentualność. Praca nad zaakceptowaniem pewnej ilości niepewności w swoim życiu, trening rozwiązywania problemów czy trening relaksacji to tylko niektóre ze stosowanych metod. Podczas terapii Pacjenci doświadczają poprawy samopoczucia i przesuwają się na wcześniej wspomnianym kontinuum w stronę coraz mniejszej ilości doświadczanego na co dzień niepokoju. Niektórzy nawet zaczynają zauważać pewne pozytywne strony wpuszczenia niepewności do naszego życia. Bo chyba większość z nas od czasu do czasu lubi otrzymać prezent-niespodziankę.


Bibliografia:

CBT treatment for GAD, M.Robichaud, N. Koerner, M.J. Dugas, 2019

Terapia poznawcza zaburzeń lękowych, A. Wells, 1997

Lęk i fobia. Praktyczny podręcznik dla osób z zaburzeniami lękowymi, E.J. Bourne, 2005

0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie